wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumujmy ten rok!

Cześć :) 
Wielkimi, bardzo wielkimi krokami zbliża się nowy rok. :) Z jednej strony znowu będę starsza o rok, co mogłoby wpłynąć na mój nastrój (niezbyt pozytywnie), ale dla mnie nowy rok niesie wiele nowych, nieodkrytych jeszcze dni. Jest to też dobry moment na postanowienia (uwierzycie, że w zeszłym roku nie miałam praktycznie żadnych?). W 2014 roku chciałabym podszkolić się trochę w dziedzinie wizażu czy zdobieniach na paznokciach. Do tego chciałabym zadbać o bloga. Może nowe serie tematyczne czy zakładki? Pomysły spisane, teraz trzeba je zrealizować. :)
Na początku myślałam, żeby podsumowanie podzielić na dwie części - kosmetyczną i "blogowo-prywatną", ale nie chciałabym się powtarzać, bo niedawno pisałam krótki post z okazji rocznicy. :) Dlatego połączyłam to wszystko w jedno, a każda z Was może sobie sama wybrać o czym chce poczytać. :)

BLOG I PRYWATA 
Niedawno świętowałam rocznicę bloga.  Pokazywałam Wam wtedy, że mój blog obserwuje 328 osób. Teraz jest to już 331. :) Wiem, niewielka różnica, ale z każdej nowej osoby cieszę się jak dziecko. Za wszystkie komentarze pod tamtym postem z rocznicą serdecznie dziękuję. :* Nie sądziłam, że aż tak lubicie czytać moje posty. :D 
W tym roku zmieniałam blog i swoje pomysły bardzo często. :D Do dzisiaj nie jestem jeszcze zdecydowana jakie zakładki dodać, co zostawić, ale w przyszłym roku chcę to wszystko ogarnąć, aby przynajmniej mi było tutaj przyjemniej. :D
Chciałam też wspomnieć o wielu osoba, które poznałam internetowo, ale w poście o rocznicy o tym pisałam, więc (btw w przyszłym roku chyba połączę te dwa posty :D) bez sensu się powtarzać. :)

Po prostu wielkie DZIĘKI za każde wejście, komentarz czy cokolwiek innego. Nie mam psa czy kota (zaledwie rybki), którymi mogłabym Was kusić czy wstawiać ich zdjęcia w nagrodę, ale za to  zapraszam do wielkiego uścisku ze mną! :D 


KOSMETYCZNIE
Zapewne tutaj Was najbardziej ciągnie... W końcu taka nasza natura. :) Zawsze są jakieś buble i hity. Zaczniemy od tych pierwszych, bo jest ich zdecydowanie mniej. 

***
BUBLE
Na samym początku zapraszam do postu z bublami pierwszej połowy tego roku. KLIK
To teraz przechodzimy dalej... W czerwcu pisałam wam o szamponie z L'Oreala Elseve do włosów przetłuszczających się.   Nie planuję powrotu do niego (do bubli się nie wraca :D). Klapa na całej linii. 
Potem dwie maseczki... Jedna z Alcoholem Denat., która na pewno nie zagości już u mnie w kosmetyczce. Na szczęście ten produkt nauczył mnie jednej bardzo ważnej rzeczy... Choćbym nie wiem jak ufała danej firmie to i tak zawsze spojrzę na skład. Warto zapamiętać tę radę. :)
Druga maseczka jest od Dermiki. Z tej firmy trafiałam tylko na dobre lub bardzo dobre produkty, a tu nagle taka klapa. No cóż, zdarza się...
Zostajemy ciągle w tematyce twarzy. 2 tygodnie temu opisywałam Wam serial American Horror Story, a przy okazji wspomniałam o żelu do mycia twarzy z Green Pharmacy, z którym nie wiem co począć. Chyba zużyję go do mycia pędzli w takim razie.
Jest jeszcze jeden bubel, o którym nie wspominałam na blogu. Jest to owiany sławą i wieloma pozytywnymi opiniami Garnier Hydra Adapt do cery mieszanej (taki zielony). W składzie dość wysoko posiada Alcohol Denat., który pewnie jest jednym z wielu czynników, dla których nie polubiłam tego wytworu. Na razie znęcam się nad nim zużywając go do szyi (zrobiłam sobie przerwę od niego od 20 grudnia), ale jest tak cholernie wydajny, że nie widać w ogóle ubytku :( ( jeśli chciałby go ktoś to chętnie się wymienię, niestety zdjęcia dopiero po 6 stycznia. Wtedy to też chcę otworzyć zakładkę wymiankową, ponieważ trochę tych rzeczy się już nazbierało i szkoda, żeby się zepsuły)

PEREŁKI
Do tej kategorii nie trafiają wszystkie ulubione kosmetyki. Znajdą się tutaj tylko takie produkty, bez których nie wyobrażam sobie teraz życia lub, które są po prostu (prawie) idealne.  
Mój pierwszy żel do mycia twarzy był strzałem w dziesiątkę. Nie spodziewałam się po produkcie z Under20 tak dobrych efektów. Zaczynam za nim tęsknić... Poczytacie o nim tutaj.
Bloker z Ziai nieraz uratował mi życie. No może nie dosłownie... Uznajmy, że nieraz pomógł mi przy stresowych sytuacjach. Fajne rozwiązanie za bardzo niską cenę znajdziecie tutaj. 
Dalej znajduje się tonik od Garniera, co nie oznacza, ze jest gorszy od wyżej wymienionych produktów. Nie chcę przepisywać całej recenzji, po prostu odsyłam do tego wpisu.  
Z kolorówki nie mogę zapomnieć o matującym pudrze z Sensique. Zapłaciłam za niego 4 zł i to chyba najlepsze wydane 4 zł w całym moim życiu. ♥ To jest po prostu cudo, utrzymuje mat przynajmniej te 6-7 godzin. Do tego dobra informacja dla bladziochów - nr.1 jest baaardzo jasnym kolorem! Wpis o nim pojawi się już po Nowym Roku. 
 Ohh, ja już przeszłam do kolorówki, a zapomniałam wspomnieć o najlepszym produkcie do pielęgnacji ust EVER. Mowa tu o karmelowym masełku do ust Nivea.  Pisałam o nim dawno temu, gdy mój blog miał zaledwie miesiąc. Jeśli chcecie zobaczyć jak to kiedyś było to klikajcie tutaj.
Tusz do rzęs to pozycja obowiązkowa :) Moim zdecydowanym ulubieńcem w tej dziedzinie na dzień dzisiejszy jest Wibo Growing Lashes. Daje bardzo dobry efekt, trzyma się praktycznie cały dzień. Producent coś tam pisze o "wzroście rzęs", ale ja nie wierzę w te bajki. Planuję o nim wpis. ;)
Od zawsze marzyły mi się matowe paznokcie. Tzn. matowy lakier do paznokci. :D Po wypuszczeniu na rynek spod skrzydeł Lovely matującego top coatu , musiałam go mieć! Dostałam go od Imperfecty i nie umiem się z nim rozstać. Świetny gadżet za bardzo niską cenę (ok. 9 zł). Zakup bardzo opłacalny, bo gdybyśmy miały kupować lakiery matowe za każdym razem to można by było zbankrutować. :D
I znów wracamy do pielęgnacji.. Zdecydować się nie mogę dziś. :D  Zapomniałam przecież wspomnieć o świetnych maseczkach z Ziai (KLIK KLIK) czy na prawdę dobrym serum z Perfecty. :) Dobrze również wspominam i również od Perfecty. :)


WARTO WSPOMNIEĆ...
Są też takie produkty, o których warto wspomnieć. Może nie są perełkami, ale przedstawione tutaj kosmetyki są bardzo dobrej jakości i na pewno warto po nie sięgnąć. 
Pomadki z Rimmela to już klasyk. Szczególnie upodobałam sobie serię od Kate Moss. Moja została nazwana "Rossetto". Jest to dość ciemny kolor, coś w okolicy czerwonego wina. Może na co dzień jej nie noszę, ale na jakieś większe wyjścia jest idealna. Dodaje szyku i elegancji. :) 
Od niedawna testuję błyszczyk z Eveline Lovers z olejkiem arganowym. Bardzo dobry produkt, który pachnie PRZEPIĘKNIE. Do tego ma eleganckie opakowanie. Na pewno pojawi się o nim jeszcze jakaś wzmianka. :) 
 Blogosferę w tym roku szturmem podbiły pomadki z Wibo Eliksir. Często linczowane za kiczowate opakowania. Jedni lubią, drudzy nienawidzą. Jak dla mnie są to naprawdę dobre produkty. Nie trzymają się niewiadomoile, ponieważ są półtransparentne, a takie formuły długo nie "mieszkają" na ustach. Ale jak za cenę 6 zł w promocji warte spróbowania. :)) 
Niegdyś był również ogromny szał na wszystkie BB creamy. (teraz dostaniemy nawet DD kremy, więc te całe "BB" to już nie żadna nowość :D) Polskie firmy nie chciały pozostać w tyle i wprowadziły swoje pseudo "BB" kremy. Eveline na opakowaniu matującego BB kremu 8 in 1 zaznaczyło, że to nie są te oryginalne "BB" kremy. Produkt sprawdził się bardzo dobrze, krycie nie jest zbyt duże, ale dla mnie wystarczające. Nie matuje na długo, ale użyję pudru z Sensique i od razu jest inaczej. :)
Bardzo polubiłam piaskową formułę, a to za sprawą pewnego lakieru z Lovely z serii Baltic Sand o numerze 3. Najbardziej lubię w tej formule to, że nie widać żadnych smug ani nic w tym rodzaju, a proces malowania przebiega sprawnie i przyjemnie. Więcej możecie poczytać tutaj.

I tutaj kończę moje wywody o kosmetykach. Wytrwaliście do końca? Gratulejszyn. :D

Wszystkim moim czytelnikom życzę udanego, szampańskiego Sylwestra oraz powodzenia w nowym 2014 roku.

Całuję, Fabryczna :*

wtorek, 24 grudnia 2013

Pierwsza gwiazdka już na niebie...

Cześć :) 
I w końcu nastał ten dzień... Dzień, na który czekamy cały rok. Zapewne ja już siedzę przy stole wigilijnym, żartuję z moją kochaną rodziną, a za godzinkę będziemy rozpakowywać prezenty... Znów kogoś będzie brakować przy stole, znów nadciągną refleksje... Znów dla każdego z nas kończy się pewien etap w życiu,  a jakiś się dopiero zaczyna.... Czy dobry, tego dowiemy się później...

Ale odłóżmy te smutne refleksje na bok. W końcu spotykamy bliskie osoby razem, przy jednym stole. Znikną te wszystkie słowa, które nas dzielą. A radości z obdarowywania prezentami nie będzie końca. :)

Dlatego życzę Wam, moim czytelnikom czy też przelotnym gościom, WESOŁYCH ŚWIĄT! Zapomnijcie o wszystkich krzywdach czy troskach choć na ten jeden, magiczny wieczór. Bądźcie jak małe dzieci cieszące się każdą drobną błahostką. :) Pokażcie, że potraficie cieszyć się życiem. Kochajcie osoby Wam najbliższe, okazujcie im to. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie czas nam się pożegnać.
Życzę też wielu PRAWDZIWYCH czytelników oraz weny, aby w Was nigdy nie osłabła, bo pamiętajcie - blogerzy to ZDOLNE bestie! :D

Dobrego szamania (jedzenia) życzy Fabryczna :*

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Pierwsze urodziny!

Heej :)
Zapewne wszystkie padnięte po tym maratonie przygotowywań do Świąt. Przecież trzeba kupić ostatnie prezenty, ładnie je zapakować, a ciasto jeszcze nieupieczone!
Lecz pora się choć na chwilę zatrzymać, odpocząć i zasiąść do przeczytania tej krótkiej, bo pewnie czasu nie będziecie miały na wgłębienie się bardziej, notatki.
22 grudnia 2012 roku napisałam tutaj pierwszy post.Nawet nie pamiętam, czemu tak właściwie założyłam bloga, ale nie żałuję. :D
Jak to zwykle bywa posty z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc zmieniały swoją formę. Do dzisiaj na znalazłam "swojego" sposobu, ale mam wrażenie, że ten misz-masz, który tutaj panuje większości z Was odpowiada, a co najważniejsze pasuje i mi! :)
Chcę podziękować każdemu z Was z osobna, bo to dzięki Wam ten blog się rozwija, a nie stoi w miejscu. Chciałabym wiele jeszcze zmienić, odpowiadać na każdy Wasz komentarz na Waszych blogach, ale nie zawsze się da.
Są też osoby, które są ze mną od początku lub też nie. Niektórym z Was należą się szczególne podziękowania. Nawiązałam z niektórymi szczególną więź. Taką osobą jest na przykład Zaczarowanaa. Mimo, że rozmawiamy ze sobą w komentarzach to dodatkowo wymieniamy między sobą maile czy drobne paczuszki. A ostatnio otrzymałam od niej piękną kartkę świąteczną - zbój jeden nie powiedział mi nawet, że wysyła coś do mnie. :P
Kolejną taką osobą jest Aswertyna. Tyle się o niej dobrego naczytałam na cudzych (jak to dziwnie brzmi, prawda?) blogach niedawno. I ja tam się nie dziwię - nietuzinkowy pomysł = sukces. Śledzę ją jeszcze od czasów, gdy nie układała świetnych historii. Nawet nie pamiętam jak tam trafiłam, ale z Jej samych początków kojarzę recenzję Bielendy Kasztan. Teraz Atelier Urody zdobywa coraz to nowych czytelników, ale As nie zapomina o tych starych :*
Jest jeszcze Szarona, Gabi K, Egotiste, Lila, Imperfecta i mnóstwo, mnóstwo innych osób.
DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE! :) Ogromny buziak dla wszystkich i zbiorowy przytulas! :D
Ślę buziaki, 
Fabryczna

P.S JUTRO SIĘ JESZCZE SPOTKAMY!

wtorek, 17 grudnia 2013

Kocham Zimę i Libstery... Fabryczna prywatnie #2.

Hej :)
Uznajmy, że ten post można podciągnąć pod krótką serię (liczącą AŻ jeden odcinek... KLIK) o mnie. W następnym postaram się pokazać jak mieszkam (nie rozdrabniając się na szczegóły ----> piwnicę też chcecie?! :D) lub opiszę pewną serię książek, od której zaczęła się moja przygoda z czytaniem. :)

Przechodząc już do TAGów...

.Zacznę może od samonominacji z Libstera u Joko (wpadnij do niej, choć to kiepska reklama :D):
1.Wolałabyś latać nad ziemią czy oddychać pod wodą?
Latać nad ziemią. Świat morskich stworzeń nie jest dla mnie, nie interesuję się tym. Za to uwielbiam latać samolotem, więc stwierdzam, że ten pierwszy dar byłby lepszym pomysłem. :)) 
2. Możesz przenieść się w czasie na jeden dzień i noc. Jakie to będą lata?
Żniwa u mojej babci, gdy miałam jakieś 6-7 lat. Miło to wspominam. :)
3. Kim chciałaś zostać w dzieciństwie?
Hmmm... Najpierw tancerką (really? :D), potem pisarką lub poetką. Do dzisiaj mam malutki zbiorek moich wierszy. :D
4. Jest jakiś Czarny Charakter, który lubisz? Jaki?

Na samym początku pomyślałam "Damon". Po głębszym przemyśleniu stwierdzam, że jednak nie on. Nie jest tak do końca czarnym charakterem (przynajmniej z tego co pamiętam - nie jestem na bieżąco z odcinkami niestety).
5. Śpiewasz kiedy nie słyszy Cię nikt?

Oczywiście, że tak. (Pomijam Wasze prośby o nagranie siebie... :D)
6. Co lubisz w moim blogu?

Hahaha, tego pytania się nie spodziewałam. :D Ciężko powiedzieć... Każdy blog ma w sobie coś wyjątkowego. U Ciebie "czuć", że wkładasz w to całe swoje serce. :)
7. Wymarzona suknia na wymarzony bal? Jak by wyglądała?

Na pewno byłaby niebieska....I tyle. :D 
8. Chciałabyś się znaleźć w jakimś serialu? W jakim?

Ostatnio wciągnęłam się w oglądanie serialu "American Horror Story". Już powoli kończę 1 sezon. Raczej tam nie chciałabym się przenieść, bo po prostu jest to dość "dziwna" produkcja, więc moja odpowiedź brzmi nie. :)) 
9. Świat jest piękny, bo...

są ludzie, którzy rozweselą każdy Twój dzień. :) 

Kolejne pytania dostałam od Grimagee :)
Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
Bez rodziny i przyjaciół. 
W jaki sposób najchętniej się relaksujesz? 
Leżenie i nicnierobienie. Świetne zajęcie. :D Lub przeglądanie Waszych blogów i czytanie naprawdę świetnych postów co u niektórych. :) 
Do czego masz słabość?
Do osób potrzebujących. 
Najlepszy sposób na jesienną chandrę?
Jesień powoli się kończy, ale może komuś przyda się ta odpowiedź w przyszłym roku. 
Dobra czekolada, muzyka i hobby. :) 
Co byś przygotowała na szybki deser wieczorem?
Jeśli taki szybki, SZYBKI, na który mam tylko 5 minut (dosłownie!) to taki mój mały deserek. Na dno miseczki (pucharka) kładę dżem, na to jogurt naturalny (lub grecki), posypuję chałwą (można herbatnikami, musli itd.) i gotowe! :D To taki mega szybki deser. :D 
Książka, którą poleciłabyś każdemu to ... (i dlaczego właśnie ta)
Nie mam takiej uniwersalnej. Jeszcze :)
Do jakiego wspomnienia z dzieciństwa wracasz najczęściej?
Odsyłam do pytania 2 w poprzednim tagu. :)
Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś w życiu?
Hahahaha... Przypomniało mi się, ma to związek ze żniwami, gdy miałam właśnie te 6-7 lat... Ale to jest zbyt hmmm... szokujące :D
Największy bubel kosmetyczny?
Maseczka z YR, szampon z L'Oreala... 
Zima czy lato? Dlaczego?
Lato, bo są wakacje, jest ciepło... Standard. :D
Największy sukces w życiu?
Nie mam pojęcia, za krótko żyję... :)) 



I jeszcze Tag bardziej na topie, czyli "Kocham zimę!" :) Nominowana zostałam przez Monę Malpacitę. 

1) Ulubiony produkt do ust
Zgaduję, że chodzi o pielęgnację. :D Zdecydowanie w tej kwestii stawiam na masełko Nivea. Towarzyszy mi już dość długo, a nigdy mnie nie zawiodło. :) 
2) Ulubiony lakier do paznokci
Totalna pustka w głowie. Nic. Nul. Ale pocieszam się tym, że mam wiele lakierów do przetestowania :)
3) Ulubiona świeca
Nie mam - dopiero zgłębiam się w tematykę świec, choć te od YC są dość przyjemne. :) 
4) Ulubione perfumy/zapach 
Nie ukrywam, że bardzo lubię Versace Bright Crystal. Są bardzo kobiece :)
5) Ulubiony napój
Zielona herbata! :D 
6) Ulubiona fryzura na zimę
Nie mam, dla mnie nie ma ograniczeń jeśli chodzi o fryzury (np. w lato tylko koczek, zimą tylko kucyk). :)) 
7) Co najbardziej lubisz robić zimą? 
Kulig - co z tego, że może jestem za stara. Na takie zabawy nigdy nie jest za późno. :D 
8) Najładniejsze wspomnienie związane z zimą
Na pewno takie, gdy było dużo śniegu. To chyba lata dzieciństwa, ferie spędzone na wsi u babci i bawienie się na zamarzniętym bagnie (wiem, to jest bardzo bezpieczne! :D) oraz kuligi. :) 
9) Ulubiony trend w modzie na zimę
Nie śledzę ich, nie kieruję się trendami, więc nie wiem co jest teraz modne. :D 
10) Ulubiony dodatek/ubranie
Uwielbiam wszelkiego rodzaju sweterki/swetry a'la tuniki. :) Ciepło w nich przynajmniej. :D 
11) To ja TAGuję 4 dziewczyny, które mam nadzieję, że odpowiedzą na "Kocham zimę!":
Zaczarowanaa
Szarona
Egotiste
Gabi K (żebyś się nie uczyła, robię to specjalnie :D)

Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłam Wam moją osobę. :) Następnym razem będzie coś bardziej "ode mnie". 

Do napisania, 
Fabryczna :)

niedziela, 15 grudnia 2013

Nowości w mojej kosmetyczce #11

Hej :)
Ostatni cykl z tej serii pojawił się w październiku... Bardzo dawno temu. W tym czasie do mojej skrzynki przywędrowało kilka paczek. Nie pokazuję wszystkich dzisiaj, możliwe, że pominęła też niektóre z nich za co bardzo przepraszam, bo często kosmetyki leżą już na półkach. :)
Zacznę może od przesyłek, bo oczywiście jak zwykle ich jest najwięcej. :D
* Arbonne virtual illusion - podwójna maskara zwiększająca objętość - zupełnie nie znam firmy, na polskich blogach nie ma nawet o tym produkcie wzmianki. Widziałam je tylko na obcojęzycznych stronach. Może osoby mieszkające za granicą mogą coś o tym powiedzieć? :)
* Zielona kredka do oczu eyeko - ma bardzo ciekawy kolor, ot taka ciekawostka. (taak, uwielbiam powtórzenia :P)
* Naklejki wodne w kształcie kwiatków - wiadomo co będę robiła w wolnych chwilach...
* Maska odmładzająca OLAY total effects 7x - jej chyba też u nas nie ma. Taki płatowych maseczek jeszcze nie miałam, zobaczymy co to za cudo. :)
* Próbki perfum - btw przez moje poranne niezdarstwo jedną fiolkę stłukłam, bo spadła mi z szafki. :D
* Próbka kremu Arbonne RE advanced 9
* Próbki kremu Vitamin C Ester 15 - Perricone MD - moja cera chyba się z tym produktem polubiła. Niby próbka, ale baaardzo wydajna. :D
* 6 lakierów do paznokci: 
- ORLY - Ruby - piękny kolor! A przy okazji mój pierwszy ORLY. ^ ^
- Wibo gel like - 4 flirt
- Golden Rose sweet color - 45
- Deborah lippmann - razzle dazzle - uroczy lakier. :)
- Virtual magic nails - czerwony pękający
- Extra Long Lasting Ados- 535
Oczywiście jest to wygrana u Worldglossy. Jeśli lubicie tematykę paznokciową to zapraszam. :)

Mam nadzieję, że jesteście przygotowane na post-tasiemca, bo to naprawdę będzie dłuuugie czytanko. :D
Anenia swego czasu zorganizowała na blogu akcję "Przygarnij kosmetyk". Było 16 odcinków, a mi w jednym z nich udało się małe co nieco wygrać. :) Krem z Anidy do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makadamia chciałam już dawno przetestować. Używam go od niedawna, więc na razie nic nie mówię o nim, ciii. :D 
A to jest wygrana z typowo "kreatywnego" konkursu. Wystarczyło u Marty odpowiedzieć na pytanie "Z jakimi kolorami kojarzy Ci się jesień i dlaczego?". Akurat moja odpowiedź najbardziej przypadła autorce do gustu i postanowiła mnie nagrodzić. Długo czekałam na paczkę, więc w ramach rekompensaty Marta dorzuciła mi żel pod prysznic z Balei (pięknie pachnie, choć to Was pewnie nie zaskoczy :D) i płyn micelarny z Biodermy Sebium. Do tego ten zestawik 5 lakierów. :))
W życiu bym się nie spodziewała, że Zaczarowanaa wyśle mi paczuszkę. W środku oczywiście był list, ale, że do rąk własnych Ewki to wiecie... :D Osoby, które znają Zaczarowaną wiedzą, ze jest to cudowna osóbka :* Mimo że nie pisze regularnie to wejdźcie do niej i dajcie się zaczarować :) I uwierzyć, że kiedyś byłam trochę wrogo do Ciebie nastawiona... :D
Jeszcze raz Ci to napiszę - Dziękuję za paczuszkę, a przede wszystkim za list! :* 

Tym miłym akcentem (nie kończymy jeszcze! :D) przechodzimy do moich zakupów z -40% w Rossmannie. :D 
* Lakier do paznokci Wibo Express Growth nr.350 - fajnie prezentuje się na paznokciach, choć co do jego właściwości to nie jestem pewna... :)
* Wibo WOW Effect Matte Glitters nr.1 - ten produkt jest naprawdę wart uwagi. Szkoda, że wzięłam tylko ten kolor. :D 
* Wibo WOW Glamour Sand nr. 2 i 3 - nie ma osoby, które by ich nie znała. :D Szkoda, że nie było nr.4 na półce w Rossmannie... Choć teraz mam chrapkę na te nowe lakiery z Lovely. :D 
* Miss Sporty Base&Top coat - wzięłam kompletnie w ciemno, zobaczymy jak to z nim będzie. :)
* Tusz do rzęs Wibo Growing Lashes - na zapas, jeden z moich ulubieńców jeśli chodzi o tusze. Przebił różowego brata i żółtą siostrę z Lovely. :) 
* Błyszczyk z Eveline BB Magic Gloss 6w1 - liczyłam na fajny, pomarańczowy kolor. Na moich ustach prezentuje się blado, znika szybko... No nie wiem... :(
* Błyszczyk Eveline Lovers z dodatkiem olejku arganowego - CUDO! Cieszę się, że dziewczyny z Wizażu mnie na niego skusiły. Świetny, świetny, świetny! :) Już wiem, do jakiej szafy uderzać przy następnym -40% :D

I to by było na tyle. :) Mam jeszcze parę paczek, które nie zostały sfotografowane, ale to kwestia tygodnia. :) Postaram się w przyszłą niedzielę (przy masie przygotowywań ---> jadę do babci piec pierniki, lepić pierogi itd.) opublikować kolejny post z nowościami. 
Trzymajcie się ciepło, 
Fabryczna :*



sobota, 14 grudnia 2013

Co złego to nie ja! Taaa...ciekawe, kto Ci uwierzy.

Cześć :))
Miała być krótka historyjka, ale z niej zrezygnowałam, bo... tak. :D Nie chcę być monotematyczna. ;)
Kto śledzi mojego fanpejdża ten wie, co wczoraj wieczorem polecałam. :) I nie, nie chodzi mi tutaj o Zmierzch, który leciał wczoraj na TVNie. Pisałam o pewnym serialu, który zwie się American Horror Story. Jest on dość "porąbany", a koligacje rodzinne po prostu wymiatają (nie zdradzę Wam tajemnicy, bo nie będziecie chciały obejrzeć. I nie martwcie się jak po pierwszym, drugim odcinku nie zrozumiecie kto jest kto - nie zniechęcać się, bo serial wart obejrzenia jeśli ktoś lubi takie klimaty). Są tam też sceny, że tak powiem obrzydliwe (m.in. trafianie nożem na oślep wokół kręgosłupa dziewczynie, która leży na kanapie...a to tylko opis jednej z licznych scen) oraz trochę wątków erotycznych (szczególnie pierwsze odcinki, ale i tak taka jedna postać wymiata jeśli chodzi o "te tematy". :D).
Ale dobra, więcej Wam nie opowiadam. Chociaż nie! Musicie obejrzeć intro, które ma tak dziwną muzykę i daje taki klimat... KLIK. I zapomniałam o najważniejszym...To jest serial o domu, w którym były popełniane różne morderstwa i przed każdym z odcinków jest przedstawiana historia jednego ducha (? tu się połapać czasami nie mogę).
No dobra, dobra już Wam nie opowiadam o tym serialu. Czekają mnie jeszcze całe 2 sezony! :D
<30 minut później>
Okey, przypomniałam sobie co dzisiaj miałam Wam opisać. Przypadek niewesoły. Green Pharmacy, delikatny żel do mycia twarzy SZAŁWIA. Nie jest to tak do końca recenzja, raczej wstępne wrażenia, ale nie jestem wstanie go dłużej używać...
Od razu wyśmiałabym produkt za napis, ale to może później... Producent podaje, że objętość wynosi całe 270 ml. Butelka wykonana z twardego plastiku, a u góry POMPKA! Podczas mego krótkiego stosowania nie zacinała się. 
Pompka dozuje taką ilość produktu, jaka potrzebna jest do umycia twarzy. Konsystencja jest bezbarwna i taka lekko "żelowata", a jednocześnie dość rzadka. Lubi spływać z dłoni. 
Zapach jest ziołowy, intensywny, ale nie czuć go za długo. Może niektórym nie odpowiadać, ale jak dla mnie to nie największy problem, który dotyczy tego żelu... 
Widzicie co jest w tym składzie na 3 miejscu? Ja też... I chyba domyślacie się jak to zadziałało... W życiu bym się tego nie spodziewała, bo sądziłam, że będzie to świetny produkt za niewielką cenę. Niestety, żel porządnie wysuszył mi skórę. Po każdym użyciu była ona szorstka i po prostu nieprzyjemna w dotyku. 
Teraz mam wielką zagwozdkę. Jak wykorzystać ten kosmetyk? Został mi go baaardzo dużo i nie wiem co zrobić z tym fantem. Nikomu tego podarować bym nie chciała, bo BUBLI się nie daje innym. Macie jakieś swoje sposoby na wykorzystanie żelu do mycia twarzy? 
Miałyście z nim styczność? A może te przeznaczone do innych typów cery się inaczej sprawdzały? Z chęcią poczytam, bo jestem zawiedziona tym produktem. 

Dobranoc, Fabryczna
EDIT Dziewczyny w komentarzach piszą, że opakowanie żelu od higieny intymnej jest takie same. Z ciekawości podejrzałam w internecie i faktycznie zbytnio się nie różnią od siebie. Same zobaczcie: 

środa, 11 grudnia 2013

Panie Producencie, zmień Pan nazwę!

Hej :) 
Czy miałyście kiedykolwiek takie produkty, których nie używałyście zgodnie z przeznaczeniem? Np. zamiast aplikować peeling na twarz używałyście go na ciele, bo lepiej się sprawdzał? Dzisiaj też o takiej jednej Pani do rzęs od Eveline. Dokładnie jest to skoncentrowane serum do rzęs 3w1.
Opakowanie standardowe jak dla tuszy do rzęs. Biało-zielona kolorystyka kojarzy nam się jednoznacznie ze słowem NATURA. Sam producent zaznaczył, że jest to produkt BIO. Szkoda, że wyrzuciłam kartonik.
Szczotka w tym produkcie jest silikonowa. Bardzo mi się podoba. Coś czuję, że zostawię ją sobie, bo ma dość "wygodny" kształt. 
Na początku przez 1,5 miesiąca stosowałam ją co wieczór na rzęsy. Nie zauważyłam niestety żadnych efektów. Poszperałam trochę w internecie w poszukiwaniu pomysłu na zużycie tego niepotrzebnego gadżetu. BINGO, znalazłam! Wiele dziewczyn stosuje ją jako bazę pod tusz. Muszę przyznać, że to jest świetny pomysł. Produkt bieli rzęsy (co po ok. 5 minutach znika), więc rano najpierw nakładałam serum z Eveline, chwilkę odczekuję, a potem moim zwykłym (czarnym) tuszem maluję rzęsy. 
Produkt zdecydowanie przedłuża trwałość maskary. Ładnie też rozdziela rzęsy oraz delikatnie je wydłuża. 
Jeśli szukacie dobrej odżywki to ten gadżet raczej Wam nie pomoże. Lepiej zainwestować wtedy w pomadkę z Alterry lub olejek rycynowy. Chyba, że poszukujecie bazy pod tusz to wtedy mogę Wam to z czystmy sumieniem polecić. Kosztuje około 10-12 zł. Możecie go dostać czasami w Biedronce lub w drogeriach z szafą Eveline np. Rossmann. 
Macie jakieś swoje sposoby na dbanie o rzęsy? :)

Pozdrawiam, Fabryczna :*

środa, 4 grudnia 2013

Zapomniałem dodać, że...

Ho Ho! 
Fabryczna myślała, że tak szybko sobie pójdę. Ha ha ha, chyba nie sądziła, że tak szybko się poddam? Trzeba sterroryzować całą blogosferę, a kiedy mam najlepiej działać jak nie w grudniu? Dzięki mnie na blogach pojawia się milion postów o tematyce świątecznej, a ja mam dodatkową reklamę, za którą nic nie płacę. To jest świetny pomysł, prawda?
Ehh...Ale jest jeden minus... Przez to wszystko co Wy tu tworzycie muszę w grudniu rozwozić miliony paczek. Jedną z nich pozwoliłem sobie odebrać za Fabryczną. Była to paczka z wymianki mikołajkowej u Egotiste. Swoją drogą znowu na banerze nie ma Coca Coli! Za to jest Rudolf. Tylko czemu on stoi na dwóch nogach?!
.
Jeśli mam być szczery to uważam, że Ewa nie była najgrzeczniejszym dzieckiem (w końcu wszyscy jesteśmy dziećmi... :P) w tym roku. Nie rozumiem więc skąd tyle paczek się u niej wzięło... Szczególnie prezent od Zielonej herbaty jest tutaj totalnie nie na miejscu. Powinien trafić do grzeczniejszego dziecka. 
Sami zobaczcie. Jantar? Jestem pewien, że Ewa nie zasługuje na niego (co z tego, że marzyła o nim...). Kolejny gagatek to szampon Alverde. Pół blogosfery huczy o niemieckich kosmetykach, a Ona tak po prostu dostaje takie cuda? To się w głowie nie mieści. Do tego miłe dodatki w postaci maseczki z Bielendy, czekolady mlecznej, 2x chai latte, kartki świątecznej i MOJEJ WŁASNEJ PODOBIZNY z czekolady. Zaraz sam siebie schrupię.
W tym momencie oficjalnie przyrzekam, że... skończę z nawiedzaniem tego bloga. Czas wyruszyć do innych (nie)grzecznych blogerek, aby i u nich jakaś reklama się o mnie pojawiła. 
ARRIVEDERCI!

------------
Uff... Pozbyłam się w końcu tego Mikołaja. Mam nadzieję, że jakoś przebrnęliście przez ten wpis. Prawdopodobnie w następny będzie już recenzją, czyli wracamy na właściwe tory. 
Chcę (znowu) podziękować dziewczynom. Egotiste za świetną zabawę, a Zielonej herbacie za boską paczuszkę. Nie spodziewałam się takiej zawartości. :D

Pozdrawiam, Fabryczna :*

poniedziałek, 2 grudnia 2013

HAHAHA, przejąłem tego bloga!

Ho Ho Ho!
To ja, święty Mikołaj. Przejąłem tego jakże kosmetycznego bloga. Zakneblowałem Fabryczną i wrzuciłem do piwnicy. Dzisiaj ja tu rządzę! Nie chciała dobrowolnie pokazać paczki to wychłostałem ją, wyciągnąłem od niej hasło do Bloggera i oto jestem.
Pewna bloggerka o imieniu Natalia, właścicielka TEGO oto bloga wymyśliła sobie akcję. A na dodatek pozwoliła użyczyć sobie MÓJ, MÓJ wizerunek bez poprzedniego uzgadniania tego ze mną. A gdzie na banerze Coca-Cola?! Teraz zerwą ze mną umowę na reklamę przedświąteczną... Zresztą, zobaczcie sami.
Blogowe Mikołajki
Dzisiaj znalazłem w łazience paczkę od Imperfecty, którą to właśnie Fabryczna otrzymała dzięki tej akcji. Dorwałem się do aparatu i zrobiłem zdjęcie... Ale mi nie wyszło. 
Oczywiście te wredne małpsko zdążyło odpakować prezent, który wedle jej informacji był idealnie zapakowany. Korespondencji nie dano mi przeczytać. Nie zastałem też cukierków, które podobno licznie zapełniały paczkę. 
Trochę na kosmetykach się znam, bo Wy ciągle o nich gadacie i gadacie... Nadążyć za Wami trudno! 
Widzę, że po lewej stronie stoi tonik nagietkowy z Ziai ---> sądząc po mimice twarzy Fabrycznej stwierdzam, że jest bardzo ciekawa jego działania. 
Potem dostrzegam szampon z Alterry i maskę Latte. Hmm... Gdzieś ją ja widziałem, ale gdzie?? Ta cała Wasza Effka ma za dużo szafek, za dużo... 
Poniżej krem z Isany kakaowy. Ciekawe, czy zauważy jak zniknie jej on z łazienki?
Widzę jakieś dwa lakiery, ale moje okulary nie widzą napisów. Mam nadzieję, że dostrzeżecie co to za gagatki. 
I na koniec zostawiłem pomadkę z Rimmela od Kate Moss. Swoją drogą, wiecie co kupić tej pani na święta? Tylko się nie śmiejcie... 
Nie mam pojęcia jak kończy się taki post na blogu kosmetycznym. JEDZCIE KOSMETYKI? 
NIECH DOBRE PROMOCJE BĘDĄ Z WAMI!

---------------------
Uff... Dzięki pewnemu uczynkowi św. Mikołaj mnie wypuścił. Powiedział, że to co On napisał mam zostawić w spokoju.
Chcę podziękować Natii za świetną akcję. Dawno się tak nie cieszyłam. Logo jest fajne, nie słuchaj Mikołaja - on zrzędzi dzisiaj okropnie! Żebyś słyszała jego wywodów na temat... Ekhmm... no nie ważne. :D 
Dziękuję również za paczkę Imperfekcie ---> już psiałam Ci, że trafiłaś w 100%. :) 

Pozdrawiam, Fabryczna :*
P.S Te dwa lakiery to oczywiście top coat matujący z Lovely i lakier z Eveline Mini Max.

sobota, 30 listopada 2013

Denko wrzesień-październik (5) 2013

Hej, hej! :D 
Dobra, to prawda - długo mnie nie było. Na blogach starałam się bywać z różnym skutkiem. Oglądając wasze denka listopadowe stwierdziłam, że mogłabym wstawić swoje, ale zaległe z września&października. Zapraszam do czytania! :)
Z brzegu stoi pasta do zębów Colgate Max White One. Zaczynam lubić tę serię. Przy dłuższym stosowaniu delikatnie wybielają zęby. Tego szukam. :) / ok. 10 zł 
Dalej mój ULUBIENIEC. Na pewno wyląduje w Odkryciach 2013. Jest świetny, niesamowity i żałuję, że się skończył. :( TUTAJ jest jego recenzja. / ok. 13 zł
A teraz zupełne przeciwieństwo, czyli mały horrorek od Ziai. Nie wiem co mnie pokusiło na zakup tej dwufazówki do demakijażu oczu. Jeden z gorszych wyborów, ale dokładniej przeczytacie TU./ ok. 7 zł
Tonik i płyn do demakijażu w jednym... Czy to możliwe? Czy tak tania marka jak Rival de Loop może mieć dobre produkty? Okazuje się, że tak. :) Spokojnie radzi sobie z demakijażem  tuszu do rzęs(choć rzadko używam go do tego celu - jeśli dostanie się do oczu to czuć dyskomfort) i kremu "BB"/ pudru. Planuję jego recenzję. / ok.4 zł

Widać bohatera mojej "niedawnej" notki. Kamill to niezbyt przyjemny żel pod prysznic. Szkoda, bo miał w sobie potencjał. Więcej TUTAJ./ ok. 7 zł
Dalej kolejny żel pod prysznic, który został mi z zeszłych świąt. Słaby, konsystencja beznadziejna tak samo jak wydajność. Zapach, ale tylko ten z tubki, jest przyjemny. 
I jeden z moich ulubieńców jeśli chodzi o szampony z SLSami. Wella ProSeries Shine to niezwykły produkt, który uwielbiam! Nic tak nie działa na moje włosy. Muszę coś o nim napisać!/ ok. 16 zł 

Saszetek zużyłam więcej, ale tutaj pokazuję tylko te, które zwróciły na siebie uwagę. Próbka kremu Vichy Normaderm zaciekawiła mnie, ale chyba zrezygnuję z jego zakupu. Mam zamiar najpierw wypróbować kremy z Ziai, bo podobno są świetne! 
Z próbkowców zaciekawiły mnie balsamy z La Roche-Posay. Świetnie nawilżały, trochę cena zabija (55 zł?!), ale może... Choć As poleca smarowidła rosyjskie. Ktoś jeszcze się może wypowiedzieć? :) 
A dalej maseczki, których recenzje są TU, TU, TU i TU. 

Wyjątkowo krótko tym razem... Czekacie na resztę wpisów ode mnie? Przecież czas rozkręcić na nowo bloga! :D 

Buziaki, Fabryczna :*

sobota, 16 listopada 2013

Strzeżcie się, opisuję kolorówkę!

Czeeść :)
Dzisiaj mój pierwszy raz w...opisywaniu cieni do powiek. :D Tak, oto nadeszła ta niezwykła chwila. Głównie dlatego zdecydowałam się na tę recenzję, ponieważ zbliża się -40% w Rossmannie, a na pewno macie dylemat co by tu kupić... Jako, że jedynie te zdjęcia nadają się do pokazania światu zdecydowałam się na recenzję cienia do powiek Miss Sporty Studio Colour Mono Eye Shadow w kolorze 111 Tender. Już na samym początku mogę Wam zdradzić, że to niezły pomysł na pozycję zakupową...
Opakowanie jest wykonane z twardego plastiku, co (sprawdzone! :D) chroni przed ewentualnymi zniszczeniami dokonanymi podczas upadku. Niestety napisy i rysunek zaczęły znikać z opakowania co widać na tym zdjęciu - szkoda, choć nie jest to aż tak tragiczne jak to ma miejsce przy pomadkach Wibo Eliksir. 
Ale, ale producent nie pomyślał o osobach z długimi paznokciami (zdarza mi się je trochę "zapuścić" i wtedy jest problem...) - słabo idzie otwieranie cieni, ale nie jest to rzecz niewykonalna. :D 
Tylna część trzyma się (kupyy? ) bardzo dobrze. :D Jest na niej wszystko co potrzebne - to się ceni. :)
Próbowałam uchwycić jak najlepiej kolor, ale za każdym razem wyglądał inaczej. Ciężko jest złapać jego prawdziwą barwę. W rzeczywistości jest o wiele "cieplejszym" kolorem, coś podchodzącego pod cielisto-beżowy kolor. 
Tutaj kolor jest o wiele lepiej oddany - prawie identico (indyk? :D)  jak w rzeczywistości! :) Pewnie miłośniczki matów zniknęły właśnie z tej strony. Nie ma co się dziwić - cień iście perłowy, który ŚWIETNIE prezentuje się na powiecie szczególnie latem, ale jestem pewna, że zimą będzie równie intensywnie eksploatowany jak cieplejszą porą roku. (co pewnie widać po wykopanym dołku - jak na wykopaliskach, jeszcze brakuje mi wiaderka i łopatki! :D) 
A tu już wpada w kolor łososiowy... ciekawie. :D 
Cień ma bardzo dobrą pigmentację, trzyma się długo (nawet bez bazy :)), a do tego nie doświadczam z jego strony osypywania się. Tani i dobry - jak to przyjemnie brzmi! :D 
Ten produkt od Miss Sporty kosztuje 7,99, a po zniżce -40% koszt tej małej przyjemności będzie wynosił 4,79 zł. Zastanawiam się czy kupić ten o numerze 127 Sand Francisco... Bo nie mam za wielu cieni co zaczyna mi doskwierać. :D Macie coś jeszcze godnego polecenia (pomijając ten produkt, które w swojej kategorii cenowej jest świetny :))? 
Pozdrawiam, Fabryczna :*

poniedziałek, 11 listopada 2013

Dotknij mnie, truskawkowej mazi!

Heej! :)
Dzisiaj mam dość szampański nastrój mimo pluchy za oknem. Uznałam, że recenzja też powinna być związana choć trochę z moimi uczuciami. Dlatego przedstawiam Wam dzisiaj masło do ciała Tutti Frutti o zapachu liczi&rambuttanu. Oczywiście w różowej kolorystyce. :D (jak różowe okulary... :))
Masło zapakowane jest w plastikowy słoik o pojemności 250 ml. Akurat ja posiadam starą wersję, która różni się od nowej opakowaniem (nie wiem czy składem...). Tą drugą wersję recenzowała Zaczarowanaa.
Grafika, szczerze powiedziawszy, nie podoba mi się. Chyba po raz pierwszy w całej historii bloga.  :))
(właśnie tu widać jak wiele zapłaciłam za to masełko.. :D)
Jak to w słojowym świecie bywa, zawsze jest zakrętka. Tutaj wykonana z twardego plastiku. Dodatkowo otwór zabezpieczony jest sreberkiem, które na szczęście nie było przerwane! :D To prawdziwy cud... 
Zapach jest dziwny. Słodki, ale przełamany czymś dziwnym... Charakterystyczny w każdym razie :D 

Konsystencja typowo maślana, czyli coś co Fabryczna, a nie tygryski, lubią najbardziej :D Dodatkowo w niej utopione są (SAMOBÓJSTWO!!! :D) czarne kuleczki. Podczas rozsmarowywania magicznie znikają...
Działanie jest świetne! Masło bardzo dobrze nawilża co idzie w parze z wchłanianiem się (szybkie :)). Nie brudzi ubrań, a zapach pozostaje na skórze przez jakieś 2-3 godziny. :) Jest bardzo wydajne.
Czy polecam? Jasne, że tak! :) Tylko nie szukajcie już tego opakowania na półce z balsamami, bo go nie znajdziecie. :) Jak pisałam na samym początku, szata graficzna została zmieniona. Za 250 ml zapłacicie około 13 zł.
W zapasach mam jeszcze mus brzoskwiniowo jakiś tam. Ciekawe jak on się sprawdzi. :) 
Pozdrawiam, Fabryczna :*
W Intermache widziałam masło/mus z Tutti Frutti o zapachu jeżyn i malin. Jeśli pachnie jak peeling to musi to być coś cudownego! ♥

czwartek, 7 listopada 2013

Raczej nie oszczędzicie...

Heej :) 
Taki krótki, informacyjny post. Pod koniec listopada (ostatni tydzień) Rossmann szykuje -40% na całą kolorówkę. O tej informacji dowiedziałam się zaraz po przebudzeniu, gdy przeglądałam forum Wizaż. :) Wiadomo, co się stało po tym - wieeelki banan na twarzy :D Mam tyyyle zachcianek i mogę je spełnić :D
Szkoda, że nie jest tydzień później, ale trudno - nie narzekajmy :D
W związku z tym mam do Was pytanie - czy chcecie, abym opublikowała listę rzeczy, które zamierzam kupić/są warte uwagi? Na pewno zakupię kosmetyki, które się u mnie sprawdziły, a kończą się/występują inne warianty kolorystyczne. :) Oczywiście spis będzie wyglądał zupełnie inaczej niż ten w maju, na którego NIE zapraszam. Mam lepszy pomysł jak zorganizować ten temat.
Dajcie znać, co sądzicie o tym pomyśle? Będziecie chętnie czytali? Podzielić na części czy wolicie jeden, DŁUGI, post-tasiemiec? :) 

Buziaki, 
Fabryczna :*

środa, 6 listopada 2013

Świętujmy!

Czeeść :)
Mam wrażenie, że tytuł postu mówi sam za siebie. "Świętujmy!". Ale co? A no, dzisiaj można by wiele okazji wymieniać... Mam nadzieję, że ta krótka grafika, którą znajdziecie poniżej jest czytelna. :)
Tak, tak, może mam małego bzika na punkcie Świąt, ale są to moje najulubieńsze dni w roku. Samo kupowanie prezentów nastraja mnie bardzo optymistycznie. Radość w oczach/słowach obdarowanego jest bezcenna. 
Ale dzisiaj nie o tym... Po prostu muszę z podzielić się z Wami wiadomością. Dzisiaj mój blog uzyskał 300 obserwatorów! Tak długo czekałam na tę magiczną liczbę :D 

Ta dama, ta dama :D Prawda, że wygląda zacnie? Mnie się baaardzo podoba. :D 
Z tego miejsca chcę też podziękować wszystkim obserwatorom, a szczególnie tym aktywnym, komentujących mnie raz częściej, raz rzadziej - fajnie, że jeszcze Was nie wystraszyłam :D Mam cichą nadzieję, że chętnie tu zaglądacie. (No chociaż skłamciee :D)

Życzę wszystkim wytrwałości i wieeelu przyjaznych bloggerek :D
Pozdrawiam, Fabryczna :*
P.S Nie zapomnijcie mnie zaobserwować! :D


poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozplącz włosy me!

Czeeść ;) 
Dzisiaj wpis miał być o czymś innym, ale przez przypadek usunęłam zdjęcia. No cóż, zdarza się, a wczoraj wieczorem byłam porządnie zakręcona. Ale nie martwcie się - mam jeszcze parę pomysłów w zanadrzu. :D
Dzisiaj tematyka włosowa, czyli coś w czym dalej nie czuję się pewnie, ale lubię poszerzać swoje horyzonty. Zapraszam do przeczytania mojej opinii o odżywce z firmy Schauma Lekkość i Pielęgnacja do włosów suchych, matowych, delikatnych, 
200 ml odżywki producent zapakował w dość ładne białe opakowanie z elementami niebieskości. Produkt stoi "na głowie". Niestety, plastik należy do tych "twardych" co oznacza kłopoty przy końcówce. Zamknięcie ma takie "zagłębienie", które ułatwia otwieranie. :)

Konsystencja jest lekka i delikatnie wodnista. Nie spływa z włosów ani nie ucieka między palcami.
Zapach należy do tych trudniejszych. Coś jak woń czystości, ale to określenie też nie jest trafne w 100 %. Trzeba samemu powąchać.
Działanie, jak na odżywkę za 4 zł (czasami cuda za niezłe pieniądze można upolować w Rossmannie :D), jest bardzo dobre. Producent pisze "do 3x łatwiejsze rozczesywanie". Prawda, wielka prawda. Nie wyobrażam sobie, żeby po umyciu włosów szamponem Balea (strasznie plącze włosy, ale też bez przesady) nie użyć jej. Dzięki temu zaoszczędzam trochę czasu, który poświeciłabym na rozczesywanie.
Producent, jak właściwie przy każdej odżywce, pisze o wielkim nawilżeniu itd. Nie ma co się spodziewać cudów po produkcie, który nakładamy na włosy, a po chwili spłukujemy. Jednak po ich umyciu czuć, że są minimalnie nawilżone. Taki efekt bardzo lubię. :)
Nakładam ją mniej więcej od końca ucha aż po same końce. Raz użyłam ją od samego skalpu i niestety następnego dnia było trzeba powtórzyć mycie.

 
Podsumowując, Schauma tym produktem zachęciła mnie do zbadania bliżej produktów tej marki. Może nie teraz (za dużo włosowych rzeczy mam w szafce :D), ale kiedyś na pewno. :) Żałuję, że nie wzięłam jeszcze jednego opakowania, gdy była w CND. No trudno, może gdzieś jeszcze ją spotkam. 

-------------
Ogłoszenie parafialne - w Biedronce sól do kąpieli jest po 2,65 zł! Jutro wybieram się po nią jak i po sławne żele z serii SPA Bebeauty za 3,65. :D Ktoś jeszcze idzie na zakupy? 

Pozdrawiam, Fabryczna :* 

środa, 30 października 2013

Ale plama! Na pewno nie z Blokerem!

Hej :)
Należą mi się baty i to takie duuuże. Tłumaczyć się nawet nie będę, ale zbliża się powoli koniec semestru, a mnie dosięgła niemoc. To tylko jesień, ale za to jaka wyjątkowa! I dość ciepła, więc produkt, który dzisiaj przedstawię też właściwie pasuje nawet do pogody, bo przecież latem też jest ciepło (a nawet upalnie o czym przekonaliśmy się w tym roku :)). Przedstawiam Ziaję Bloker! :)

Opakowanie typowe dla tego typu środków higieny, 60 mililitrów płynu w środku, a u góry kulka, która dobrze działa, nie zacina się. :)
Zapach nie jest przyjemny. Na szczęście nie utrzymuje się prawie wcale.
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że niestety szybko przyzwyczajam się do antyperspirantów/dezodorantów. Zazwyczaj pierwszy tydzień, dwa są świetne, żadnych plam, a potem nagle wszystko się kończy i przychodzi znowu zło w postaci plam. I tak w kółko... 
Bloker miał być moim ostatnim kołem ratunkowym zanim sięgnę po coś droższego... I dzięki temu produktowi zminimalizowałam swój problem prawie do zera. :) Aplikowałam zgodnie z opisem producenta, czyli przez 2,3 dni na noc, rano myłam pachy, nakładałam inny dezodorant/antyperspirant. Potem 3 dni odstępu i znowu. Z czasem robiłam sobie dłuższe przerwy. Próbowałam go nawet odstawić, ale wtedy problem po około 3 tygodniach wraca. Nie tak samo silny, ale wraca. 
Dużo dziewczyn skarżyło się na szczypanie pod pachami po użyciu Ziai. Na początku nic takiego mnie nie spotkało, ale co jakiś czas po aplikacji czułam dyskomfort. Po analizie doszłam do wniosku, że jeśli nałożymy Blokera za dużo to faktycznie będzie piekło. Jeśli nie przesadzimy z ilością jest OKEY. :) 
Raz zaaplikowałam go na podrażnioną skórę - głupota. NIGDY tego nie róbcie, bo czułam się jakby mi ktoś podpalił skórę. 
Wchłania się w miarę szybko, nie zostawia śladów i w 100% spełnia swoją rolę. Mogę zapomnieć o plamach pod pachami, przykrym zapachu czy innych nieprzyjemnościach. 
Najlepsze jest to, że kosztuje zaledwie 7 zł. Kupicie go praktycznie WSZĘDZIE. Moje małe odkrycie, bez którego nie wyobrażam sobie życia. Jeśli borykacie się z problemem nadmiernej potliwości to poleeecam! :D 

Coś ciekawego się zdarzyło, gdy zrobiłam sobie mały urlop? Starałam się być na bieżąco z komentarzami itd., ale czasami nie wyrabiałam. 
Pozdrawiam, Fabryczna :*

wtorek, 22 października 2013

A to ci sprytny kokos!

Czeeść! :)
Sprytny kokos, oj sprytny...Właściwie to żel pod prysznic od Kamilla w wersji kokosowej. Tak mnie oczarował na samym początku, aby potem sturlać się w otchłań rozpaczy, która pochłania NIEGRZECZNE myjadła. A za co został skazany, dowiecie się później... :)
Biała, zgrabna butelka mieszcząca 250 mililitrów. Jest półprzezroczysta, pod światło widać ile produktu zostało. Grafika prosta, ale zawierająca podstawowe informacje. 
Klips jest nieźle wyprofilowany, choć boję się, że kiedyś mógłby odpaść. :D Zawsze wydobyła mi się potrzebna ilość żelu, więc na to nie narzekam. :)
Jeśli chodzi o kwestie "wąchane"... Na początku sądziłam, że jest to przepiękny zapach kokosa, ale potem zmienił się w mydlaną woń nieprzypominającą w niczym kokosa. :( Nie utrzymuje się długo na skórze, w łazience też szybko znika. 
Płyn jest dość rzadki, lubi uciekać z dłoni jakby myślał, że uda mu się nie umyć mojego ciała. Nieładnie :D 
Pieni się dobrze, ale dopiero po nałożeniu odpowiedniej ilości. Jest strasznie niewydajny właśnie przez pienienie się. Na szczęście obyło się bez wysuszania skóry. 

Niestety, też żel nie spełnił moich wymogów.  Nie żałuję zbytnio jego zakupu, ponieważ dopadłam go w cenie promocyjnej, czyli 3 zł/250 ml. Normalnie kosztuje około 7 zł, czyli tyle ile żele Original Source na promocji. Zdecydowanie wolę w nie zainwestować niż w to coś. Ja go nie polecam, podobnie jak Gabi, która miała wersję o zapachu mleczka cytrynowego. Recenzja tutaj. :) 

Wy też skusiłyście się na niego podczas promocji? A może znacie inne, lepsze, produkty tej firmy? :) 
Pozdrawiam, Fabryczna :*




niedziela, 20 października 2013

NOWA SERIA! Poznaj Fabryczną odc. 1


Hej robaki! :D 
Uznałam, że warto byłoby byście Wy, moje czytelniczki (i czytelnicy ;)), mogli mnie bliżej poznać. :) Świat blogowy jest mi coraz lepiej znany, dlatego uznałam, że warto byłoby się tak "konkretniej" przedstawić, a nie urywkowo w jakimś wstępie przed recenzją. Mam też nadzieję na rozwinięcie się jakiejś dyskusji w komentarzach - najczęściej odpowiadam u Was na blogach. ;)
Dzisiaj publikuję luźny temat dotyczący muzyki. ;) Nie mam ulubionego stylu, mam za to pozycje "musowe", które zawsze są na moim telefonie czy gdzieś w pobliżu, ale posiadam też takie kawałki, które goszczą tylko przez pewien czas. Są to zazwyczaj "hity" radiowe, które najczęściej słyszę w autobusie. Piosenki dobieram również do mojego aktualnego nastroju, dlatego lubię mieć duży wybór między różnymi gatunkami muzycznymi.
Nie przedłużając, zapraszam Was dalej :)
Utwór Kasi Kowalskiej "Spowiedź" gości już długo na moim telefonie (zawsze pod ręką :)) i słucham praktycznie codziennie. Podoba mi się tekst piosenki jak i sama melodia. ;)
Piosenka Avicii i Aloe Blacca pt. "Wake Me Up" przez długi czas budziła mnie rano. Nadawała się do tego idealnie, ale uznałam, że czas na zmianę - za monotonnie było. :D Moim zdaniem jest idealna do autobusu. ;) 
Nie jestem wielką fanką Kamila Bednarka, ale muszę przyznać, że utwór "Cisza" ma niezły klimat. Bardzo lubię dźwięki gitary, więc nie dziwi mnie, że piosenka wylądowała w tym zestawieniu. :) 
Kto nie zna Boba Marleya i słynnego numeru "A lalala long"? Mnie tym utworem zarazili koledzy z mojej klasy, kiedy to na muzyce śpiewali w kółko "a lalalala long" :D 
Właśnie to budzi mnie teraz co ranek, czyli Breathe Carolina i "Blackout". Może nie jest to ambitna piosenka, ale w drodze do szkoły nie wymagam za wiele - byle mnie rozkręciło! :D 
Bruno Mars, czyli gościu którego darzę sympatią, znalazł się w tym zestawieniu z "Treasure". :) Również daje dobrego kopa rano jak ciemno za oknem :)
Mało kto nie zna Justina Timberlake. Lubię większość jego piosenek,a "Cry Me A River" należy do moich ulubionych. :) 
Jak zauważyliście, ostatnio prawie same piosenki dające "kopa" to i ta różnić się nie będzie! :D Może i jestem monotonna, ale obok tworu Duke Dumonta i A.M.E "Need U" nie mogę przejść obojętnie. :)
Praktycznie co roku, na każdej wycieczce śpiewana jest piosenka Jamala "Policeman". I ja się nią zaraziłam i tak sobie podśpiewuję w autobusie... Oczywiście jak siedzę sama na tylnych krzesłach :D 
Coś co niedawno podbiło moje serce na tyle, że zasługuje na miejsce w tym "rankingu". John Newman "Love Me Again" podbił autobusową listę przebojów, co rusz wsiadałam do środków komunikacji miejskiej, słyszałam ten utwór. :) 
One Republic jest jednym z niewielu zespołów, które lubię. Piosenka "Counting Stars" jest fajnym, żywym kawałkiem. ;) 
Rudimental ft. Ella Eyre z kawałkiem "Waiting All Night" jest niezłą pozycją. Na telefonie mam wersję bez tego dłuuuugiego wstępu, czyli wypadku. ;) 
I ostatnia piosenka, co wcale nie znaczy, że najgorsza, "Radioactive" wykonana przez Imagine Dragons. Nie słucham jej za często, bo rzadko komponuje się w mój nastrój, ale i tak ją lubię. ;) 

Nie sądziłam, że lista wyjdzie taka długa. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone. :) Zmienai się ona co chwilę, dlatego zapewne wpis tego typu pojawi się jeszcze kiedyś na blogu. ;) 
Słuchacie muzyki na co dzień, a może wręcz przeciwnie? Radio czy własna playlista? Wątpię, że trafiłam w czyjekolwiek gusta, ale gdybyśmy wszyscy lubili to samo byłoby nudno :D 
Seria będzie ruchoma, postaram się raz na 2-3 tygodnie coś skubnąć. :) W następnym odcinku dziewczyny prosiły o pokazanie tego jak mieszkam, więc życzenie spełnię. ;) A chcecie coś jeszcze czy zdajecie się na mnie? 
Pozdrawiam, Fabryczna :*

Etykiety

-40% -49% #100happydays 20 twarzy... AA akcja Alterra Alverde ankieta astor Avon Babydream Balea bardzo dobry Bath&Body Works baza pod cienie baza pod makijaż baza pod tusz BeautyBlender Bell Benefit Biedronka Bielenda Biolaven Organic Bioliq Biotanic bitwa Blistex blogerka kosmetyczna błyszczyki Boti Bourjois Boże Narodzenie bubel bzdety CandA Carmex Catrice Cetaphil cienie do powiek cień w kremie Cleanic Color Tattoo coś innego Czas Żniw Cztery Pory roku Czytelniczy zakamarek książkowy debiut demakijaż denko Dermika deser dłonie DM Dove dwufazowiec dzieciństwo Dzień babci i dziadka Dzień Dziecka ekobieca ekstrakt z banana emulsja Epikbox Essence Eveline Evree Facebook Farmona FC Bayern film filmiki Fusswohl Garnier gazetka gąbeczka do makijażu genialny Gliceryna Golden Rose Green Pharmacy Hakuro HandM Healthy Mix hebe hydrolizat keratyny Hypoallergenic idealny na lato informacja Inglot inne inne blogi Isana jedzenie Joannna John Green Joko kakao Kamill kamuflaż kino Kobo kolorówka korektor kosmetyczka kotek kredka do ust krem do rąk krem do stóp krem do twarzy krem pod oczy krzywe paznokcie lepiej nie patrzeć książka książka czy film kultura KWC L'biotica l'oreal lakier do paznokci Lirene lista Lovely małe co nieco małe informacje Manhattan Marion maseczka masełka maska maska własnej roboty masło maxfactor Maybelline mgiełki Mikołajki mini-recenzje minti shop. Zoeva Miss Selene Miss Sporty Mizon mleczko pszczele Montagne Jeunesse mój pierwszy raz mus do ciała muzyka My Secret nagrody najlepsi z najlepszych Nakręćmy się na wiosnę Natura Natura Siberica nic Niebanalne podsumowanie Nivea nowa kolekcja nowe książki nowy wygląd o mnie odkrycie roku odżywka odżywka do rzęs odżywka w sprayu olejek olejek do włosów ołtfit Organic Shop Organique Oriflame Original Source Orly Orsay OSZUSTKA P2 Pantene paznokcie Paznokciowy Team peeling Pepco Perfecta pędzle pianka do mycia ciała piaskowy pielęgnacja pielęgnacja twarzy pielęgnacja włosów Pierre Rene Pilomax płyn micelarny po raz drugi Podaruj Paczkę podkład podsumowanie pomadka porównanie postanowienie powitanie Poznaj Fabryczną! prawie debiut prezent promocja promocje przesyłki puder recenzja recenzja książki rimmel Rival de Loop Rossmann rozdanie rozświetlacz różne sally hansen Samantha Shannon saszetka Schauma Sekret Urody Sensique Serum siemię lniane słodycze Soraya stopy Super-Pharm Synergen szablon szampon szminka Święta Tag taka radość że hoho tanie a dobre The Body Shop The Sims 4 The Versatile Blogger Tkmaxx Tołpa ToniandGuy tonik tort tusz do rzęs Tutti Frutti twarz ubrania ulubieńcy roku ulubiona książka ulubione blogi ulubiony produkt Under20 urodziny Wet N Wild Wibo włosowe zdjęcia włosy wow zdążyłam na czas wszystko co lubię wycofywane produkty wygrana wyniki wysuszacz do paznokci/lakieru wyzwanie wzorek Yoskine YouTube Yves Rocher z życia wzięte zabawy zakupy zapowiedź zdobienie Ziaja Zoeva żel do mycia twarzy żel pod prysznic życzenia
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka